Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
piątek, 18 stycznia 2013
I nic nie jest takie same.
Przez ostatni miesiąc wiele zmieniło się w moim życiu, myślałam, że będzie lepiej, że babcia z tego wyjdzie, nikło w to wierzyłam. Niestety, życie nie lubi nam sprawiać takich cudów, ale co poradzić można na to? Nic. Wczoraj... O 11.25 wyszłam ze szkoły, nawet nie siedziałam w sali na ostatniej lekcji tylko przed, nie miałam siły, chciałam płakać i to robiłam. Po 10:55 dostałam od mamy telefon, że babcia zmarła... Blada weszłam na lekcje i zapłakana, od razu mnie pani wysłała do wychowawczyni, a ta mnie zwolniła za co jej dziękuję. Skontaktowałam się z tatą, by po mnie przyjechał... Im bliżej byliśmy hospicjum, tym bardziej płakaliśmy, bądź nie bądź w końcu to była jego teściowa. Ściska mnie w gardle, jak pomyślę o tym wszystkim. Jak ją zobaczyłam jak tak leży i się nie rusza to miałam wrażenie, że oddycha, prosiłam, by wstała, a tato mnie uspokajał. Najbardziej szkoda mi mamy, bo to Ona siedziała do końca z babcią, ona trzymała ją za rękę jak odchodziła z tego świata. Życie jest niesprawiedliwe, moja babcia tyle w życiu przeszła, a taka choroba ją spotkała. W tą środę minął miesiąc jak leżała w hospicjum, a wczoraj odeszła. Jedno jest pewne. Babcia nie będzie już cierpiała z bólu. Ale mam sobie coś do zarzucenia. W środę bardzo źle się czułam i nie odwiedziłam jej... Nie zdążyłam się pożegnać...To jest ból niesamowity... Jak tato skończy pracę to wiezie nas na Drobin. Miałam zostać z psem, ale ciocia(druga córka babci) powiedziała, że nawet nie ma mowy, żebym sama została w takiej chwili i mam brać psa i jechać z nimi. Tak to bym dojechała z tatą i jego mamą - moją drugą babcią w sobotę. Nic już nie będzie jak dawniej. Nic nie będzie takie same...
poniedziałek, 31 grudnia 2012
I kolejny rok nadchodzi...
Dziś Sylwester, który spędzam z Polsatem <3. Bywa, ale jestem w takiej sytuacji, że nie mam ochoty na żadne zabawy. Od samej wigilii w Płocku słyszę fajerwerki, a wczoraj to był dopiero szał, więc to co dziś się będzie działo będzie nie do opisania. Jak mi się uda to zrobię kilka świetnych zdjęć dla Was :). Ten rok był straszny, najpierw w styczniu się coś rozpadło, potem mama rękę złamała, ja mało co nie zdałam, odrzuciłam swoje marzenia, by pozostać z rodziną, a teraz tracę babcię... Jednym słowem to najgorszy rok w moim życiu, ale jak myślicie, co przyniesie Nowy Rok? Ja mam nadzieję, że wszystkie postanowienia uda mi się spełnić, a zwłaszcza odchudzanie (ostatnio 3 kg schudłam, niby nic, ale to zawsze coś!). Zamierzam robić serię ćwiczeń i zdrowiej się odżywiać, jak i również odstawić słodycze i napoje typu coca-cola. Trzymajcie za mnie kciuki !! <3 Chcę schudnąć, bo to na pewno na lepsze mi wyjdzie.
Dodatkowo chcę Wam życzyć Wszystkiego Najlepszego z Okazji Nowego Roku i by wszystkie marzenia się spełniły :)
ps. Nie nominujcie mnie, gdyż ja na to nie mam czasu... :)
Modelowała Paulina.
Ps 2. A Wy kochane co robicie w Sylwestrową Noc? :)
Dodatkowo chcę Wam życzyć Wszystkiego Najlepszego z Okazji Nowego Roku i by wszystkie marzenia się spełniły :)
ps. Nie nominujcie mnie, gdyż ja na to nie mam czasu... :)
Modelowała Paulina.
Ps 2. A Wy kochane co robicie w Sylwestrową Noc? :)
sobota, 15 grudnia 2012
:)
Dużo sprawdzianów, referatów, popraw... Ale prawda jest taka, że zależy mi na jak najlepszych ocenach. Wczoraj zakupy na mieście, co prawda siedziałam w szkole zamiast do 13.15 to do 14.30 (poprawę z historii pisałam w trybie strasznie szybkim) po czym wyszłam ze szkoły i poszłam w stronę Tumską. Kupiłam sobie spodnie i torbę szkolną. Ogólnie jeszcze przyszły tydzień, ale z taką klasą to mi to szybko minie. W poniedziałek klasówka pisemna o gotowaniu i praktyka (tym razem nie gotujemy po dwie osoby, a po jednej, cóż :D. Szkoda tylko, że nie wiemy co gotujemy tylko mamy podane surowce, które trzeba przynieść). Dzisiaj pewnie pojadę do babci do szpitala...Mam ochotę krzyczeć, walić w ściany... Sama nie wiem czego chcę. Co do świąt... Nie czuję już ich magii, wszystko jest inaczej. Zeszłe święta były bolesne, a te jakie będą? Ech...
Jeżeli jakieś się powtórzyły to przepraszam.
Jeżeli jakieś się powtórzyły to przepraszam.
niedziela, 2 grudnia 2012
Zanudzając się...
W piątek wybrałam się na zdjęcia, w sumie miałam wyjść tylko po zeszyty, ale korzystając z tego, że jestem poza domem wzięłam Paulinę i Klaudię i poszłam Klaudię focić. Trochę lepiej się czuję, mam stan podgorączkowy i idę jutro do szkoły. Mam od 7.10 - 5 godzin na salach gastronomicznych (moja grupa robi placki ziemniaczane i zapiekankę z ziemniaków), potem mam informatykę i religię. Pytanie tylko czy są wdż? Okaże się jutro. W sumie po dwóch dniach nieobecności w szkole to cieszę się, że do niej wracam.
Wiecie co? Czas tak strasznie szybko biegnie... Już jest 2 grudnia, zanim się obejrzę będzie Boże Narodzenie, do którego w tym roku się nie przygotowuję... Wyjdzie co wyjdzie. Ja po prostu nie cieszę się z tych świąt, nie czuję ich magii. Wszystko mi się wydaje takie sztuczne teraz, nierealne - niczym z kosmosu. Ale co ja mogę na to poradzić? Trzeba brać co jest. My już w klasie zmawiamy się na wigilię klasową, ja z koleżanką robię ciasto Snicers. Ale na naszym wigilijnym stole nie zabraknie pierogów, krokietów, ryby po grecku, śledzi w sosie śmietanowym czy sałatki śledziowej i innych smakołyków. Zdecydowaliśmy, że jako technicy żywienia i usług gastronomicznych sami wszystko przyrządzimy :D.
Co prawda zabraknie barszczu, ale to ze względu na to, że warsztaty (kuchnie w warsztatach) nie wypożyczą nam żadnego sprzętu ze względu na bankiet czy coś. Ale co tam. Jak na razie wszystko idzie po mojej myśli :). AAA! Chwaliłam się, że będę chrzestną? :D
Na zdj Klaudia.
Wiecie co? Czas tak strasznie szybko biegnie... Już jest 2 grudnia, zanim się obejrzę będzie Boże Narodzenie, do którego w tym roku się nie przygotowuję... Wyjdzie co wyjdzie. Ja po prostu nie cieszę się z tych świąt, nie czuję ich magii. Wszystko mi się wydaje takie sztuczne teraz, nierealne - niczym z kosmosu. Ale co ja mogę na to poradzić? Trzeba brać co jest. My już w klasie zmawiamy się na wigilię klasową, ja z koleżanką robię ciasto Snicers. Ale na naszym wigilijnym stole nie zabraknie pierogów, krokietów, ryby po grecku, śledzi w sosie śmietanowym czy sałatki śledziowej i innych smakołyków. Zdecydowaliśmy, że jako technicy żywienia i usług gastronomicznych sami wszystko przyrządzimy :D.
Co prawda zabraknie barszczu, ale to ze względu na to, że warsztaty (kuchnie w warsztatach) nie wypożyczą nam żadnego sprzętu ze względu na bankiet czy coś. Ale co tam. Jak na razie wszystko idzie po mojej myśli :). AAA! Chwaliłam się, że będę chrzestną? :D
Na zdj Klaudia.
czwartek, 29 listopada 2012
Taka tam choroba.
Jednym słowem siedzę z gorączką i grypą w domu, i dzisiaj i jutro, a wczoraj opieprz dostałam od wychowawczyni, że przyszłam do szkoły, i stwierdziła, że mogłam usprawiedliwienia dać koleżance a do domu wrócić po klasówkach/kartkówkach. Po szkole poszłam od razu do lekarza, cały dzisiejszy dzień spędziłam w piżamach czytając trochę książkę Paulo Coelho " Jedenaście Minut " - zaczyna mi się podobać. Jestem na jakiejś 100 stronie i jak na razie nie mam dalej siły czytać. Jutro ruszam przed 14.00 pod biedronkę po zeszyty od Pauliny :). I z nudów i jak się lepiej poczuję to wybiorę się z Klaudią na zdjęcia. Generalnie rzecz ujmując najgorzej nie jest, ale i najlepiej też nie. Dużo się działo wczoraj w szkole, aż brak mi słów, że tak można przekręcić czyjeś słowa. Ale ja się nie dam. I zamierzam olać te dwie pseudo przyjaciółki. Bywa. Płakać za nimi nie będę.
niedziela, 14 października 2012
Just smile.
Z pewnością jest lepiej. Jak na razie nie mam żadnej jedynki w szkole co mnie bardzo cieszy i jestem jak na razie z siebie dumna. W piątek była u mnie Gosia, zaś wczoraj odwiedziła mnie wraz ze swoim chłopakiem Wojtkiem, który nie wygląda na osiem lat starszego od nas. No i obdarzyli mnie perfumami o cudownym zapachu. Ogólnie tydzień minął mi szybko, po za pewną sytuacją w szkole, ale mam nadzieję, że wychowawczyni to odkręci. ;/ Ogólnie mam dobry humor, źle nie jest. Ojciec wczoraj był i jak zwykle spał. Czemu mnie to nie dziwi? No i o czym miałam z nim rozmawiać jak przez sen tylko mamrotał? I ostatnio nawet dzwoniła do mnie Madzieńka;/ (jego kochanki córka, tak dla przypomnienia). Ludzie śpią a ta dzwoni z pytaniem o jakąś dziewczynę. Trudno. Nawet tym się zbytnio nie przejęłam i miło ją potraktowałam. A co mi tam. No i mam problem czy jutro udać się do szkoły hahaha :D
Dziś nie zanudzę Was długą notką, nie mam weny. Więc z góry przepraszam. :)
Na zdj. Ada :)
Dziś nie zanudzę Was długą notką, nie mam weny. Więc z góry przepraszam. :)
Na zdj. Ada :)
sobota, 6 października 2012
Hey, I love U.
Cześć Wszystkim! Ale wcześnie do Was piszę, a powód jest taki, że nie mogłam spać, zasnąć, więc postanowiłam zrobić coś korzystnego i napisać :) Z góry przepraszam za moją nieobecność na blogu (ponownie), lecz czasami mam wrażenie, że dodawanie moich postów jest dla Was męczące i jesteście tylko dlatego, żeby być. Wiem, że wyrzucanie z siebie żalów na blogu może Was nudzić i czasem to przeczytacie, a czasem nie. Dlatego postanowiłam pisać raz w tygodniu. Nadal jestem chora, ale chodzę do szkoły :D Klasa daje mi naprawdę wielkie szczęście, czas mi szybko płynie. Jest wiele śmiechu, zero ubliżania. Cieszę się z tego, bo gimnazjum nie było takie i ludzie również. Wyzywali Cię za byle co, a tu proszę, takie miłe zaskoczenie. Dogaduję się ze wszystkimi. A nawet wczoraj dwie koleżanki z klasy u mnie były. Wiecie, na początku się bałam, że mnie obgadają czy coś po tej wizycie, ale szybko przekonałam się, że to są świetne dziewczyny i nie zrobią czegoś takiego. Prędzej nagadały by komuś za plotki na mój temat :D. Cały ten tydzień byłam zwolniona z wszelkich odpowiedzi, ale podjęłam się pisać kartkówki z niemieckiego (dostałam trójkę), kartkówki z matmy (tu nie miałam wyboru, zrobiła niezapowiedzianą z lekcji na których mnie nie było za zachowanie klasy - kochana wychowawczyni) i sprawdzianu z angielskiego ( nie wiem co dostałam). Dodatkowo pisałam klasówkę z niemieckiego, która nie była, aż taka trudna na jaką się wydawała. Pani nam specjalnie dała mało zadań, byśmy mieli więcej czasu na pomyślenie i zastanowienie. Dobra, dosyć o szkole. Co u Was słychać? Jak mijają Wam dni w szkole/bez szkoły? Mam gorącą prośbę - polećcie mi jakąś książkę bo zwariuję :D
A na blogu ponownie zdjęcia Kasi :D
A na blogu ponownie zdjęcia Kasi :D
sobota, 29 września 2012
:(
Od wtorku siedziałam w domu - przeziębienie i mnie dopadło. Nie miałam siły, by cokolwiek tu napisać, wczoraj wyłoniłam się z domu na zdjęcia, dziś również. Nie miałam ochoty siedzieć w domu tyle czasu. Serce mnie ściska, mam mętlik w głowie, jakiś czarny wir. Wszystko się psuje i to dosłownie. Nie chcę mieszkać tu gdzie mieszkam. Nie chcę być tu gdzie jestem. Nie tak sobie wymarzyłam swoje życie, nie chciałam być w szkole, do której uczęszczam, ale co ja teraz mogę? Nic. Nie jestem jeszcze pełnoletnia, by wszystkie decyzje podejmować. Chciałabym o wszystkim zapomnieć, zniknąć. Tak po prostu, na jakiś czas, by ktoś się zamartwił. Wielu zapewne wyda się dziwne to co piszę, ale w tym momencie, w tej sytuacji nie umiem myśleć inaczej. Już się przyzwyczaiłam, że dla każdego zawsze będę we wszystkim najgorsza mimo, iż daję z siebie dużo więcej niż inni, albo przynajmniej się staram. Postanowiłam nie smęcić więcej w tym poście.
czwartek, 13 września 2012
Be strong.
Z góry przepraszam za moją kilkudniową nieobecność na blogu. Dziś miałam skrócone lekcje i zamiast siedzieć do 14.20 to siedziałam do 12.40 i tym sposobem szalenie szybko minął mi czas. Jak pstryknięcie palcami. Hm, klasę mam bardzo fajną, staram dogadywać się z wszystkimi i o dziwo udaje mi się. Codziennie skargi napływają do wychowawczyni na naszą klasę, ale nikt zbytnio się tym nie przejmuje :). Zadawane mamy w miarę dużo i okazało się, iż dokładają nam dodatkową-obowiązkową lekcję matematyki, czyli w czwartki od przyszłego tygodnia zamiast kończyć o 14.20 to będę kończyła 15.10, ale może mi to wyjść na dobre, gdyż jestem kiepska z matmy :(. Jak na razie dosyć o szkole, jeszcze tylko jutro i weekend! :D Cieszycie się? Ja bardzo, ale powiem szczerze, że jest tak przyjemna atmosfera w klasie, że strasznie szybko mijają mi dni w szkole. Oczywiście, dziś była taka pogoda, że strasznie spać mi się chciało na lekcjach. Zmokłam cała w drodze do szkoły, kurtka mi nie wyschła a w drodze powrotnej jeszcze gorzej zmokłam. Pogoda nadal jest psia, pada, szaro i w ogóle. Ale trzeba być na tym przygotowanym, w końcu idzie jesień. Hm, szczerze mówiąc bardzo przypadła mi do gustu Daria, Gosia i Ewka, z którymi szybko znalazłam tematy do rozmowy na lekcjach i na przerwach i po lekcjach :D. Rzecz jasna z osobami niewymienionymi również się dogaduję. Ahahaha, rozśmieszyła mnie dziś facetka od technologii gastronomicznej jak jej się zapytałam czy znała Sosnowskich, a ta od razu powiedziała, że tak i że zna moją babcię a nagle tu wyjechała mi z pytaniem " Jesteś córką Bogdana czy Andrzeja ? ", oczywiście odpowiedziałam, że Andrzeja - w końcu, chcąc nie chcąc to mój ojciec, ale się uśmiechnęłam jakby było wszystko w jak najlepszym porządku w kontaktach z moim ojcem, jakby mieszkał z nami. Łuhuhu, to się trochę rozpisałam, co? Nie zabijcie mnie kochane! :D Po prostu jakoś dziś mnie wena naszła. :D A jaką Wy macie pogodę? :) Dużo Wam zadają do domu? :D
Zdjęcie stare, a na nim Ada :)
Zdjęcie stare, a na nim Ada :)
sobota, 18 sierpnia 2012
It's ok.
Coraz częściej pojawiają się wpisy o szkole. Nie przeraża mnie już ten temat, lecz to, że nikogo nie będę znała, niby w sumie dwie osoby, ale nie wiem czy trafimy razem do klasy, gdyż na mój kierunek jest przyjętych 58 osób i jeszcze nie wiadomo kto jest w jakiej klasie co mnie trochę niepokoi. Nie mam absolutnie nic do szkoły, książki mogę zakupić dopiero we wrześniu, a po zeszyty i inne przybory szkolne jeszcze się nie wybrałam. Natomiast za wstęplowanie do książeczki sanitarno-epidemiologicznej ( czy jakoś tak ), że nie jestem chora muszę zapłacić 55 zł, co jest istnym debilstwem. Ale nie zamierzam więcej o tym nawijać. Jak widać u mnie za oknem pogoda strasznie dopisuje. Zresztą nie tylko to widać, ale i czuć tą gorąc lata. Cieszę się, gdyż nie chciałabym w ostatnie dni wakacji deszczu. Dziś był ojciec, a wczoraj dzwonił. Zmawiamy się na pierwszy mecz Orlen Wisły Płock, ale mam dziwne uczucie, że znowu wyniknie tak samo jak ze sparingiem i zoo. Ale nie zamierzam się tym osobnikiem przejmować. W końcu dobrnęłam do końca Zahira, zaczynam czytać Usiadłam nad brzegiem rzeki Piedry i płakałam, natomiast we wtorek lecę do księgarni po książkę I Wciąż Ją Kocham - gdyż wczoraj nie wyszło mi dojście do Książnicy Płockiej ( cieszę się, że zaczęli informować mailem, że książka, którą się zarezerwowało czeka :D ). Dobra, jakoś mam chwilowy zastój wenowy w napisaniu postu.
Jaka u Was pogoda? Przeżyłyście wakacyjną miłość? :)
Jaka u Was pogoda? Przeżyłyście wakacyjną miłość? :)
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
Nie zatrzymasz mnie.
Coś mnie skłoniło, bym napisała kolejny post na tym blogu. Być może to, że nie wiem co począć ze swoim życiem? Od piątku do dziś uświadomiłam sobie, że tata nie tęskni. Pisałam mu wielokrotnie, żeby zadzwonił, w końcu w sobotę mieliśmy iść na sparing Orlen Wisła Płock - THW Kiel. a w niedzielę do ZOO na spotkanie ze szczypiornistami. Wolałam iść z nim niż z jakąś koleżanką, być może dlatego, że nigdzie nie byliśmy razem. Nie chciał nigdzie chodzić a w końcu, gdy mi to obiecał to nie zjawił się. Mało tego jak po wielu wysłanych sms'ach dzwoniłam do niego z telefonu stacjonarnego to wyłączył telefon. Jutro są jego urodziny, ale wątpię, że odbierze telefon. Jest mi go coraz bardziej brak, gdyż zaczęłam odczuwać tą jego obojętność. A gdyby coś mi się stało? Czy wtedy by się zainteresował, że ma córki? Wątpię. Ale na własne pytania jakoś nie mogę znaleźć odpowiedzi, mętlik narasta w mojej głowie coraz bardziej. A umysł wraca do wspomnień, w których wszystko było wspaniale i do obietnic, że zawsze o każdej porze dnia i nocy mamy prawo do niego dzwonić w razie gdyby coś - ale tak nie jest. Trafiła mnie rzeczywistość. Ale może lepiej nie będę już o tym pisała. Teraz pochwalę się, że zaczęłam czytać książkę ZAHIR - PAULO COELHO i strasznie mnie wciągnęła i jestem na siebie wściekła, że nie zgadałam się z siostrą cioteczną jak była nam morzem, gdyż tam był kiermasz książek i właśnie tego autora książki można było dostać za 5 zł. Ale może kiedyś natrafi się jeszcze taka okazja.
piątek, 10 sierpnia 2012
Touch the sky.
Zawsze zastanawiałam się jak to jest dotknąć nieba, czy moje problemy dzięki temu by się skończyły? Czy miałabym prawo do szczęścia, którego aktualnie nie ma? Czy mogłabym spełniać marzenia, na których tak strasznie mi zależy? Czy moi rodzice byliby nadal razem a moja siostra nie pyskowałaby i nie robiła nic z tego typu rzeczy? Nie wiem, niestety nieba nie można dotknąć, choć tak bardzo bym chciała. Zawsze jako mała dziewczynka siadałam po turecku na podwórku i wyciągałam rękę próbując go dotknąć. Wtedy myślałam, że mam za krótkie ręce, a do tych, którzy mi mówili, że to nie jest możliwe po prostu nie rozmawiałam. Miałam swoje własne przekonania, że pewnego dnia się uda. Dziś choć bardzo bym chciała to uczynić to przyznam rację : to nie jest możliwe. Los pozwala na rozczarowanie nas, ale podejrzewam, że to nam wynagrodzi. Wczoraj przyszła Aneta z Arturem. Postanowiłam zapytać się go czy to prawda, że Agnieszka (kochanka mojego ojca) rozmawiała z nim na temat tego, że ojciec przyjeżdżał tylko dlatego, że ona mu kazała,a nie z własnej chęci. Zaprzeczył i powiedział, że ona unika takich tematów w pracy. Ja ojca wyzwałam strasznie, choć gdyby chciał to by był w minioną sobotę, ciekawe czy jutro przyjedzie, ale mniejsza o to. Powiem szczerze, że wczoraj zadzwonił ojciec i go przeprosiłam, a Anecie przy następnej okazji dam czadu za te historyjki jej opowiadane u fryzjerki ;/. No wkurzyłam się na nią, wczoraj już nie chciałam sobie psuć tym nerwów, ale następnym razem czy będzie sama czy z Arturem to jej powiem pare słów na ten temat. Jak myślicie? To dobry pomysł?
Zapraszam na oglądanie dalszej sesji z Kasią :D
Zapraszam na oglądanie dalszej sesji z Kasią :D
niedziela, 15 lipca 2012
Serce w bliznach.
Ostatnie dni były dla mnie jeszcze gorsze niż inne. Wczoraj postanowiłam zadzwonić do swojego taty, żeby poinformować go, że nie jadę z nim, z jego kochanką i jej młodszą córką na wakacje ( w końcu powiedziałam, że muszę się zastanowić ). Dostałam opierdalankę za to, że nie jadę, że ładnie go załatwiłam i w ogóle. Ale tłumaczyłam mu, że jak będę się źle czuła w ich towarzystwie to nawet nie ma takiej opcji, że pojadę. Chyba zamówił i dla mnie miejsce, ale nie zamierzam się tym przejmować. Nie mam na tyle dobrych butów. Adidasy mi się rozwaliły, baleriny też i w czym mam jechać? W japonkach? Dobre sobie, ale według niego mogłabym i w tych popsutych adidasach pojechać. Gratuluję mu pomysłowości. Przez noc doszłam do wniosku, że żaden z niego ojciec jest. Jego nie obchodzą takie rzeczy jak np. brak kasy na książki, buty czy na obkupienie do szkoły w nowe ubrania, albo na chleb. Ale nie warto o tym dłużej pisać. Ostatnio zrobiłam pare zdjęć. Niestety pogoda nie pozwoliła na lepsze zdjęcia i są takie jakie są, więc z góry przepraszam za ich jakość, wygląd i w ogóle. Mam nadzieję, że to mi wybaczycie a ja daję słowo honoru, że poprawię się i jak tylko deszcz nie będzie padał postaram się zrobić oszałamiające zdjęcia z modelkami jak i bez modelek. Więc trzymajcie kciuki za mnie! :)
ps. dziękuję panu tej uroczej suczki shih-tzu za pozwolenie na sfotografowanie :)
ps. dziękuję panu tej uroczej suczki shih-tzu za pozwolenie na sfotografowanie :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



















































