Od wtorku siedziałam w domu - przeziębienie i mnie dopadło. Nie miałam siły, by cokolwiek tu napisać, wczoraj wyłoniłam się z domu na zdjęcia, dziś również. Nie miałam ochoty siedzieć w domu tyle czasu. Serce mnie ściska, mam mętlik w głowie, jakiś czarny wir. Wszystko się psuje i to dosłownie. Nie chcę mieszkać tu gdzie mieszkam. Nie chcę być tu gdzie jestem. Nie tak sobie wymarzyłam swoje życie, nie chciałam być w szkole, do której uczęszczam, ale co ja teraz mogę? Nic. Nie jestem jeszcze pełnoletnia, by wszystkie decyzje podejmować. Chciałabym o wszystkim zapomnieć, zniknąć. Tak po prostu, na jakiś czas, by ktoś się zamartwił. Wielu zapewne wyda się dziwne to co piszę, ale w tym momencie, w tej sytuacji nie umiem myśleć inaczej. Już się przyzwyczaiłam, że dla każdego zawsze będę we wszystkim najgorsza mimo, iż daję z siebie dużo więcej niż inni, albo przynajmniej się staram. Postanowiłam nie smęcić więcej w tym poście.
sobota, 29 września 2012
sobota, 22 września 2012
Inspiracje.
Hm, pierwszy post o takim tytule. Może was to zaskoczy a może nie, że postanowiłam dodać trochę własnych inspiracji.
Ohohohohoho. Wdarł mi się koktajl, ale już niech zostanie :D Co sądzicie o tych inspiracjach? Tak szczerze, niektóre odnoszą się motywująco do mojego odchudzania! :)
Ohohohohoho. Wdarł mi się koktajl, ale już niech zostanie :D Co sądzicie o tych inspiracjach? Tak szczerze, niektóre odnoszą się motywująco do mojego odchudzania! :)
czwartek, 13 września 2012
Be strong.
Z góry przepraszam za moją kilkudniową nieobecność na blogu. Dziś miałam skrócone lekcje i zamiast siedzieć do 14.20 to siedziałam do 12.40 i tym sposobem szalenie szybko minął mi czas. Jak pstryknięcie palcami. Hm, klasę mam bardzo fajną, staram dogadywać się z wszystkimi i o dziwo udaje mi się. Codziennie skargi napływają do wychowawczyni na naszą klasę, ale nikt zbytnio się tym nie przejmuje :). Zadawane mamy w miarę dużo i okazało się, iż dokładają nam dodatkową-obowiązkową lekcję matematyki, czyli w czwartki od przyszłego tygodnia zamiast kończyć o 14.20 to będę kończyła 15.10, ale może mi to wyjść na dobre, gdyż jestem kiepska z matmy :(. Jak na razie dosyć o szkole, jeszcze tylko jutro i weekend! :D Cieszycie się? Ja bardzo, ale powiem szczerze, że jest tak przyjemna atmosfera w klasie, że strasznie szybko mijają mi dni w szkole. Oczywiście, dziś była taka pogoda, że strasznie spać mi się chciało na lekcjach. Zmokłam cała w drodze do szkoły, kurtka mi nie wyschła a w drodze powrotnej jeszcze gorzej zmokłam. Pogoda nadal jest psia, pada, szaro i w ogóle. Ale trzeba być na tym przygotowanym, w końcu idzie jesień. Hm, szczerze mówiąc bardzo przypadła mi do gustu Daria, Gosia i Ewka, z którymi szybko znalazłam tematy do rozmowy na lekcjach i na przerwach i po lekcjach :D. Rzecz jasna z osobami niewymienionymi również się dogaduję. Ahahaha, rozśmieszyła mnie dziś facetka od technologii gastronomicznej jak jej się zapytałam czy znała Sosnowskich, a ta od razu powiedziała, że tak i że zna moją babcię a nagle tu wyjechała mi z pytaniem " Jesteś córką Bogdana czy Andrzeja ? ", oczywiście odpowiedziałam, że Andrzeja - w końcu, chcąc nie chcąc to mój ojciec, ale się uśmiechnęłam jakby było wszystko w jak najlepszym porządku w kontaktach z moim ojcem, jakby mieszkał z nami. Łuhuhu, to się trochę rozpisałam, co? Nie zabijcie mnie kochane! :D Po prostu jakoś dziś mnie wena naszła. :D A jaką Wy macie pogodę? :) Dużo Wam zadają do domu? :D
Zdjęcie stare, a na nim Ada :)
Zdjęcie stare, a na nim Ada :)
niedziela, 9 września 2012
Niby nic a może coś?
Szybko mi minął ten tydzień w szkole, co prawda mieliśmy trochę luzu, ale i normalne lekcje również. Jutro mam na godzinę 7.10 i przez 5 h będę siedziała w salach gastronomicznych, lecz postanowiłam nie narzekać. Cóż, mogło być gorzej, prawda? Klasę mam bardzo fajną, idzie się dogadać z nimi no i nikt nikomu nie dokucza w sumie. Dużo jak na razie nie zadają, ale przyjdzie i okres taki, w którym ledwo co zdąrzę odrobić wszystko na następny dzień. Przechodząc do wczorajszego dnia... Było całkiem sympatycznie, może dlatego, że przez pół dnia byłam u babci? Nie było aż tak źle jak myślałam. Miła odmiana - przyznaję. :) Wczoraj natknęłam się na odcinek pierwszy " BITWY NA GŁOSY ". Oglądałyście dziewczyny? Co uważacie o tym, że Ewa Farna wygrała ten odcinek? Osobiście gratuluję, ale każdy ma inne zdanie :) Drużyna bardzo fajna była, ale wszystkie całkiem fajnie wypadły :)
Wczoraj u mnie było zimno, w piątek padało a dziś muszę stwierdzić, że mimo iż są chmurki na niebie to słońce przez nie przebija i grzeje, więc dziś nie jest najgorzej. Zamierzam zrobić wielkiego posta, ale jeszcze nie wiem o czym. Może o jakiś filmach? Hm. Doradźcie mi coś :D ! Bo sama nie mogę wpaść na pomysł.
A to takie zeszłoroczne zdjątko. :)
Wczoraj u mnie było zimno, w piątek padało a dziś muszę stwierdzić, że mimo iż są chmurki na niebie to słońce przez nie przebija i grzeje, więc dziś nie jest najgorzej. Zamierzam zrobić wielkiego posta, ale jeszcze nie wiem o czym. Może o jakiś filmach? Hm. Doradźcie mi coś :D ! Bo sama nie mogę wpaść na pomysł.
A to takie zeszłoroczne zdjątko. :)
poniedziałek, 3 września 2012
Back to school.
Rozpoczęcie miałam na 9.00. Dyrektor trochę pogadał i udaliśmy się do wyznaczonych sal. W sumie znam 4 osoby ze swojej klasy, z resztą jakoś nie było okazji pogadać. Moją wychowawczynią jest matematyczka... Cudownie, gdyż wcale matematyki nie ogarniam. Chemii uczy mnie wicedyrektorka a fizyki natomiast wicedyrektor. Pierwsze wrażenie po szkole nie jest takie złe, ale szczerze mówiąc to patrząc na plan to chyba najgorzej albo najlepiej mam w poniedziałek, gdyż praktycznie wszystkie lekcje mam o gastronomii w salach gastronomicznych. Wychowawczyni jest ok, na wstępie powiedziała o paleniu papierosów. Tzn. że na terenie szkoły nie możemy palić, a po za bramą szkoły jej już to nie interesuje, bo jesteśmy na tyle dorośli, by robić to co chcemy. Jeżeli nas nie będzie 3 dni w szkole, dzwoni najpierw do ucznia, a jak uczeń nie odbierze to dopiero do rodzica, więc i to jest jak najbardziej na plus. Jutro mam na 8.00 do 15.10, jakoś przetrwam. AAAA! Najlepsze! Wychowawczyni poinformowała nas o tym, że mamy rozszerzoną matematykę i chemię. Cudownie.... To by było na tyle, a u was jak tam po rozpoczęciu szkoły?
środa, 29 sierpnia 2012
Życie.
Przepraszam, że nie pisałam jakiś kawałek czasu. Wczoraj się zbierałam na napisanie postu, ale nie miałam siły. Musiałam włożyć na siebie czarną bluzkę, czarne dżinsy, czarne buty. Cała na czarno, więc to jakoś odpychało mnie od napisania notki wczoraj i liczę na to, że wybaczycie mi. Coraz częściej uciekam w książki, aktualnie czytam " Weronika postanawia umrzeć " Paulo Coelho, a następnie zabieram się za czytanie jednej z serii książek Literatury w spódnicy " Imię i nazwisko zastrzeżone ". Coraz większa dopada mnie rozpacz, ale staram się myśleć pozytywnie. Belgijska czekolada mi się skończyła, więc nic nie jest w stanie mi poprawić humoru. Staję się wrakiem człowieka, a może nawet gorzej niż wrakiem? Sama nie wiem jak siebie określić. Szkoła mnie jak na razie nie interesuje, a co ma być to będzie (nawet jeśli miałoby to być coś okropnie złego - cóż takie życie i nic nikt na to nie poradzi, niestety). Chce mi się wrzeszczeć i wyciszyć. Płakać i się śmiać jednocześnie. Nie wiem co mi jest, nie wiem kim jestem, nie wiem co w życiu osiągnę, ale wiem kim chcę być. Niestety, wtedy dopada mnie rzeczywistość, iż moje marzenia mogą się nie spełnić. Nie poszłam w tym kierunku co chciałam, ale nadal coś mnie ciągnie, by zmienić kierunek i wyjechać do Warszawy, lecz jak mnie nie przyjmą to co wtedy? Zawodówka? A ja nie chcę iść do zawodówki. Chcę schudnąć, mieć studniówkę i być w czyimś sercu. Rzecz jasna w sprawie odchudzania zaczynam robić postępy, ale tym nie będę was zanudzała. Marzę, by założyć sukienkę i nie czuć się jak odludek, który nosi wyłącznie spodnie i bluzki... Ale nic nie poradzę, że jestem gruba, ale zaczynam zmieniać się... Trzymajcie kciuki!
czwartek, 23 sierpnia 2012
Szara rzeczywistość.
Długo zastanawiałam się o czym mam napisać i wciąż nie przychodzi mi do głowy, ale jakoś sobie z tym poradzę. Ostatnio czas spędzam na czytaniu książek, które pozwalają mi przenieść się w całkiem inny świat i oderwać się od rzeczywistości. Czasami dobrze mi to robi, a czasami źle, jak to różnie bywa przecież. Ciągły smutek gości, ale staram dawać sobie z tym radę i stawiać czoła temu wszystkiemu co mnie otacza. Mam wrażenie, że jestem jakimś odludkiem społeczeństwa, stoję sama z boku, przygnębiona i patrzę na szczęśliwych ludzi. Coraz częściej dopada mnie rzeczywistość dnia dzisiejszego i to, że czas się nie zatrzymuje, lecz to ja stoję w miejscu. Może robię to podświadomie albo przypadkiem? Nie wiem, nie znam odpowiedzi. Podobno czekolada poprawia humor, owszem zgadzam się z tym i podpisuję się pod tym, ale nie każda czyni cuda, dlatego dziękuję Klaudii za przywiezienie mi czekolady z Belgii, jestem wdzięczna jej za to :). Staram się uśmiechać i mi to wychodzi, zajmuję myśli wszystkim czym się da, byle jak najmniej myśleć ( wiem, że to nie ma sensu ). Modlę się, by było jak kiedyś albo było całkiem inaczej niż teraz jest. Szkoda, że takie rzeczy się nie spełniają.
Kocham Ciebie,
i zamierzam dopilnować byś wywiązał się z obietnicy, którą mi złożyłeś.
Jeśli wrócisz, wyjdę za Ciebie.
Jeśli nie dotrzymasz słowa, złamiesz mi serce.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)















