sobota, 15 grudnia 2012

:)

Dużo sprawdzianów, referatów, popraw... Ale prawda jest taka, że zależy mi na jak najlepszych ocenach. Wczoraj zakupy na mieście, co prawda siedziałam w szkole zamiast do 13.15 to do 14.30 (poprawę z historii pisałam w trybie strasznie szybkim) po czym wyszłam ze szkoły i poszłam w stronę Tumską. Kupiłam sobie spodnie i torbę szkolną. Ogólnie jeszcze przyszły tydzień, ale z taką klasą to mi to szybko minie. W poniedziałek klasówka pisemna o gotowaniu i praktyka (tym razem nie gotujemy po dwie osoby, a po jednej, cóż :D. Szkoda tylko, że nie wiemy co gotujemy tylko mamy podane surowce, które trzeba przynieść). Dzisiaj pewnie pojadę do babci do szpitala...Mam ochotę krzyczeć, walić w ściany... Sama nie wiem czego chcę. Co do świąt... Nie czuję już ich magii, wszystko jest inaczej. Zeszłe święta były bolesne, a te jakie będą? Ech...



Jeżeli jakieś się powtórzyły to przepraszam.

niedziela, 2 grudnia 2012

Zanudzając się...

W piątek wybrałam się na zdjęcia, w sumie miałam wyjść tylko po zeszyty, ale korzystając z tego, że jestem poza domem wzięłam Paulinę i Klaudię i poszłam Klaudię focić. Trochę lepiej się czuję, mam stan podgorączkowy i idę jutro do szkoły. Mam od 7.10 - 5 godzin na salach gastronomicznych (moja grupa robi placki ziemniaczane i zapiekankę z ziemniaków), potem mam informatykę i religię. Pytanie tylko czy są wdż? Okaże się jutro. W sumie po dwóch dniach nieobecności w szkole to cieszę się, że do niej wracam.
Wiecie co? Czas tak strasznie szybko biegnie... Już jest 2 grudnia, zanim się obejrzę będzie Boże Narodzenie, do którego w tym roku się nie przygotowuję... Wyjdzie co wyjdzie. Ja po prostu nie cieszę się z tych świąt, nie czuję ich magii. Wszystko mi się wydaje takie sztuczne teraz, nierealne - niczym z kosmosu. Ale co ja mogę na to poradzić? Trzeba brać co jest. My już w klasie zmawiamy się na wigilię klasową, ja z koleżanką robię ciasto Snicers. Ale na naszym wigilijnym stole nie zabraknie pierogów, krokietów, ryby po grecku, śledzi w sosie śmietanowym czy sałatki śledziowej i innych smakołyków. Zdecydowaliśmy, że jako technicy żywienia i usług gastronomicznych sami wszystko przyrządzimy :D.
Co prawda zabraknie barszczu, ale to ze względu na to, że warsztaty (kuchnie w warsztatach) nie wypożyczą nam żadnego sprzętu ze względu na bankiet czy coś. Ale co tam. Jak na razie wszystko idzie po mojej myśli :). AAA! Chwaliłam się, że będę chrzestną? :D




Na zdj Klaudia.

czwartek, 29 listopada 2012

Taka tam choroba.

Jednym słowem siedzę z gorączką i grypą w domu, i dzisiaj i jutro, a wczoraj opieprz dostałam od wychowawczyni, że przyszłam do szkoły, i stwierdziła, że mogłam usprawiedliwienia dać koleżance a do domu wrócić po klasówkach/kartkówkach. Po szkole poszłam od razu do lekarza, cały dzisiejszy dzień spędziłam w piżamach czytając trochę książkę Paulo Coelho " Jedenaście Minut " - zaczyna mi się podobać. Jestem na jakiejś 100 stronie i jak na razie nie mam dalej siły czytać. Jutro ruszam przed 14.00 pod biedronkę po zeszyty od Pauliny :). I z nudów i jak się lepiej poczuję to wybiorę się z Klaudią na zdjęcia. Generalnie rzecz ujmując najgorzej nie jest, ale i najlepiej też nie. Dużo się działo wczoraj w szkole, aż brak mi słów, że tak można przekręcić czyjeś słowa. Ale ja się nie dam. I zamierzam olać te dwie pseudo przyjaciółki. Bywa. Płakać za nimi nie będę.

niedziela, 25 listopada 2012

Koncert.

Wczoraj udałam się na podolszyce do Galerii Wisła, szłam piechotą, więc w galerii byłam po 12.20. Opłacało się. Pierw czekanie, potem spotkanie i autografy od Norbiego i Honey, którzy zasiedli w jury " Wisła Łowi Talenty ", niestety nie pamiętam osoby trzeciej, która była. Po tym poszłam na herbatkę i papierosa do Marty, po czym po 16:50 wróciłyśmy i wyczekiwałyśmy koncertu Honey. Powiem tak : Było naprawdę świetnie i warto. Co prawda nogi mnie bolały od chodzenia po galerii, więc po całym koncercie wróciłam autobusem, bo szczerze mówiąc nie miałabym siły wracać piechotą. Nie wiem za co wszyscy tak gnębią Honey, słyszałam ją na żywo i naprawdę śpiewa dobrze. A teraz kilka zdjęć z koncertu ( aj będę was nimi męczyć :D ). Ps. Kto oglądał wczoraj Kevina? :D




















sobota, 17 listopada 2012

1+1

Bardzo dawno mnie tu nie było, niestety nie mam usprawiedliwień i nie zamierzam ich używać. Moje życie to aktualnie jedna wielka wywrotka. Ponad miesiąc czasu nie robiłam żadnych zdjęć. 24/11 ma być Honey w Płocku, więc jest jakaś szansa, że zrobię jakieś " koncertowe " zdjęcia, ale gwarancji na to nie daję. Obiecuję być tu częściej...


niedziela, 14 października 2012

Just smile.

Z pewnością jest lepiej. Jak na razie nie mam żadnej jedynki w szkole co mnie bardzo cieszy i jestem jak na razie z siebie dumna. W piątek była u mnie Gosia, zaś wczoraj odwiedziła mnie wraz ze swoim chłopakiem Wojtkiem, który nie wygląda na osiem lat starszego od nas. No i obdarzyli mnie perfumami o cudownym zapachu. Ogólnie tydzień minął mi szybko, po za pewną sytuacją w szkole, ale mam nadzieję, że wychowawczyni to odkręci. ;/ Ogólnie mam dobry humor, źle nie jest. Ojciec wczoraj był i jak zwykle spał. Czemu mnie to nie dziwi? No i o czym miałam z nim rozmawiać jak przez sen tylko mamrotał? I ostatnio nawet dzwoniła do mnie Madzieńka;/ (jego kochanki córka, tak dla przypomnienia). Ludzie śpią a ta dzwoni z pytaniem o jakąś dziewczynę. Trudno. Nawet tym się zbytnio nie przejęłam i miło ją potraktowałam. A co mi tam. No i mam problem czy jutro udać się do szkoły hahaha :D
Dziś nie zanudzę Was długą notką, nie mam weny. Więc z góry przepraszam. :)



Na zdj. Ada :)

sobota, 6 października 2012

Hey, I love U.

Cześć Wszystkim! Ale wcześnie do Was piszę, a powód jest taki, że nie mogłam spać, zasnąć, więc postanowiłam zrobić coś korzystnego i napisać :) Z góry przepraszam za moją nieobecność na blogu (ponownie), lecz czasami mam wrażenie, że dodawanie moich postów jest dla Was męczące i jesteście tylko dlatego, żeby być. Wiem, że wyrzucanie z siebie żalów na blogu może Was nudzić i czasem to przeczytacie, a czasem nie. Dlatego postanowiłam pisać raz w tygodniu. Nadal jestem chora, ale chodzę do szkoły :D Klasa daje mi naprawdę wielkie szczęście, czas mi szybko płynie. Jest wiele śmiechu, zero ubliżania. Cieszę się z tego, bo gimnazjum nie było takie i ludzie również. Wyzywali Cię za byle co, a tu proszę, takie miłe zaskoczenie. Dogaduję się ze wszystkimi. A nawet wczoraj dwie koleżanki z klasy u mnie były. Wiecie, na początku się bałam, że mnie obgadają czy coś po tej wizycie, ale szybko przekonałam się, że to są świetne dziewczyny i nie zrobią czegoś takiego. Prędzej nagadały by komuś za plotki na mój temat :D. Cały ten tydzień byłam zwolniona z wszelkich odpowiedzi, ale podjęłam się pisać kartkówki z niemieckiego (dostałam trójkę), kartkówki z matmy (tu nie miałam wyboru, zrobiła niezapowiedzianą z lekcji na których mnie nie było za zachowanie klasy - kochana wychowawczyni) i sprawdzianu z angielskiego ( nie wiem co dostałam). Dodatkowo pisałam klasówkę z niemieckiego, która nie była, aż taka trudna na jaką się wydawała. Pani nam specjalnie dała mało zadań, byśmy mieli więcej czasu na pomyślenie i zastanowienie. Dobra, dosyć o szkole. Co u Was słychać? Jak mijają Wam dni w szkole/bez szkoły? Mam gorącą prośbę - polećcie mi jakąś książkę bo zwariuję :D


A na blogu ponownie zdjęcia Kasi :D