sobota, 13 kwietnia 2013

Powrót.

Wraz z wiosenną pogodą postanowiłam wrócić i ja. Co prawda nie uporałam się z moimi problemami, wręcz przeciwnie, coraz ich więcej. Ale jednak nie powstrzyma mnie to przed dodawaniem notek. Mój blog i moje życie to są dwie różne sprawy. A że czasem co nieco o nim napiszę to trzecia sprawa. Cieszę się, że są osoby, które mnie wspierają w każdej decyzji. Nie mają mi za złe, że zrobię coś tak czy tak i nie wygadają mi tego tylko będą ze mną. Nie mam może wielu czytelników, obserwatorów i komentarzy, ale jednak znalazłam tu wielkie wsparcie. Mianowicie nie każdemu zależy tylko na sławie wśród blogerek. Powinnam Wam jakoś wynagrodzić nieobecność. Macie jakieś pomysły?
Teraz przedstawiam zdjęcia Pauliny :)




Również chcę podziękować Paulinie. Rozmawiając z nią czuję się dużo pewniej. Cieszę się, że nie ma pretensji z odkładania sesji na prawie dwa tygodnie, bo gdzieś wyjeżdżam. Jest to bardzo sympatyczna osóbka, kto ją zna to z pewnością to wie. :)

niedziela, 10 marca 2013

Zawiecha.

Cześć Dziewczyny! Dawno nie pisałam, a to weny nie ma, a to nauka. Prawdą jest to, że zbyt dużo dzieje się wokół mnie. Muszę wszystkie swoje sprawy uporządkować, by móc ponownie tutaj wrócić. Ile mi to zajmie? Nie mam zielonego pojęcia. Jutro są rekolekcje, we wtorek i środę co się równa szybszemu wyjściu ze szkoły. Cóż, odezwę się niebawem.
Kochani ! Mam gorącą prośbę. Wejdźcie w link : http://www.facebook.com/soPerlage?sk=app_197506877041602&app_data , polubcie tą stronę, a jak to zrobicie to kliknijcie w serduszko pod zdjęciem Pauliny Zienkiewicz z www.rozowa-szminka.blogspot.com

sobota, 9 lutego 2013

W stronę słońca.

Miałam napisać we wtorek, zaraz po powrocie, ale prawdę mówiąc nie miałam weny. Aktualnie popijam koktajl truskawkowo-bananowy, który jest bardzo smaczny. Miałam pokazać Wam Drobin, ale pogoda była tak psia, że żadnego zdjęcia nie zrobiłam. Chociaż w sumie mam Krysię - kotkę mojej cioci, która jest dosłownie dla dzieci. Chce się tylko przytulać. Dzisiaj byłam na zdjęciach z Pauliną, Dominiką i Moniką. Całkiem udane, jestem zadowolona z efektów, które Wam pokażę najprawdopodobniej jakoś w niedzielę. Tymczasem przedstawiam zdjęcia Krysi i zdjęcia Pauliny, które nie pojawiły się na blogu.








I dla zawsze uśmiechniętej Pauliny życzę Wszystkiego Najlepszego z okazji 19stych jutrzejszych urodzin! :* Kochana, spełnienia marzeń, góry prezentów, kasy, wymarzonych studiów i tego co sobie życzysz !

poniedziałek, 28 stycznia 2013

I wszystko i nic.

Cześć kochane! Postanowiłam napisać posta, bo mi się trochę nudzi. Tak myślałam czy by nie zmienić nazwy bloga? Ta jest taka dziwna według mnie, coś związanego może z fotografią, może z życiem. Co o tym sądzicie, a może macie jakieś propozycje co do zmiany nazwy mojego bloga? Sama na razie na nic nie wpadłam, więc pytam Was o zdanie. Dodatkowo niedługo wyjeżdżam na kilka dni do chrzestnej do Drobina. :D Oj, biorę aparat więc po powrocie pewnie Was zamęczę zdjęciami z pobytu. Cieszę się, bo będę mogła więcej czasu spędzić ze swoim ciotecznym rodzeństwem, i pomóc Monice (córce mojej chrzestnej) jak ciocia będzie w pracy, bo szkoda, żeby dziewczyna w ciąży sama sprzątała. Na pewno odśnieżać będę. Nie wiem czemu, ale nawet to porobiłam, to coś w formie moich ćwiczeń. Dziś troszkę było śniegu na schodach, więc postanowiłam zrobić coś użytecznego i odśnieżyć ten "pyłek" jak i chodnik, aż do furtki. Psa wypuściłam na balkon a ten zakopywał i odkopywał piłkę w śniegu, a jaką frajdę miał! Ogólnie rzecz biorąc to jest całkiem ok, lepiej się czuję. Jeszcze znicze muszę kupić, by zapalić babci na grobie w Drobinie. Nie zapomnijcie napisać o propozycjach dotyczących nazwy mojego bloga!


sobota, 26 stycznia 2013

Troszkę więcej zdjęć :D

Cześć kochane! Dzisiaj dzień spędzony w miłym towarzystwie, a właściwie godzinka. Potem wysłanie zdjęć i leżakowanie. Wiecie co ? Po Płocku grasuje nożownik... Oby go złapali jak najszybciej bo się boję. Wracając do wcześniejszego. Ponownie wybrałam się z Pauliną na zdjęcia, tym razem w sklepie z antykami. Tymczasem kilka zdjęć, a niebawem napiszę coś dłuższego!













Jestem zadowolona z efektów :)

środa, 23 stycznia 2013

I żeby było normalnie.

Hej. Nie odzywałam się długo za co przepraszam. Dziś środa, mam kolędę, zapewne ksiądz będzie po 19... Jutro moja klasa ma spotkanie u prezydenta, jak inne z naszej szkoły, być może i Płocka, ale po co?! No trudno, dziś miałam skrócone lekcje, a w piątek nie idę. Mama się zgodziła, więc nie będzie, że bez jej wiedzy. Hm, nie wiem co tu Wam dziś napisać, po prostu dodam zdjęcia.
Dzisiaj przedstawiam sesję niedzielną, a na nich Dominikę i Olgę, Pauliny zdjęcia pojawią się dopiero, jak niektóre zawidnieją u niej na blogu.






Na dziś tyle zdjęć, całuski!

piątek, 18 stycznia 2013

I nic nie jest takie same.

Przez ostatni miesiąc wiele zmieniło się w moim życiu, myślałam, że będzie lepiej, że babcia z tego wyjdzie, nikło w to wierzyłam. Niestety, życie nie lubi nam sprawiać takich cudów, ale co poradzić można na to? Nic. Wczoraj... O 11.25 wyszłam ze szkoły, nawet nie siedziałam w sali na ostatniej lekcji tylko przed, nie miałam siły, chciałam płakać i to robiłam. Po 10:55 dostałam od mamy telefon, że babcia zmarła... Blada weszłam na lekcje i zapłakana, od razu mnie pani wysłała do wychowawczyni, a ta mnie zwolniła za co jej dziękuję. Skontaktowałam się z tatą, by po mnie przyjechał... Im bliżej byliśmy hospicjum, tym bardziej płakaliśmy, bądź nie bądź w końcu to była jego teściowa. Ściska mnie w gardle, jak pomyślę o tym wszystkim. Jak ją zobaczyłam jak tak leży i się nie rusza to miałam wrażenie, że oddycha, prosiłam, by wstała, a tato mnie uspokajał. Najbardziej szkoda mi mamy, bo to Ona siedziała do końca z babcią, ona trzymała ją za rękę jak odchodziła z tego świata. Życie jest niesprawiedliwe, moja babcia tyle w życiu przeszła, a taka choroba ją spotkała. W tą środę minął miesiąc jak leżała w hospicjum, a wczoraj odeszła. Jedno jest pewne. Babcia nie będzie już cierpiała z bólu. Ale mam sobie coś do zarzucenia. W środę bardzo źle się czułam i nie odwiedziłam jej... Nie zdążyłam się pożegnać...To jest ból niesamowity... Jak tato skończy pracę to wiezie nas na Drobin. Miałam zostać z psem, ale ciocia(druga córka babci) powiedziała, że nawet nie ma mowy, żebym sama została w takiej chwili i mam brać psa i jechać z nimi. Tak to bym dojechała z tatą i jego mamą - moją drugą babcią w sobotę. Nic już nie będzie jak dawniej. Nic nie będzie takie same...